Ornament i zbrodnia – recenzja P.Cyniaka

Zbiór pism Adolfa Loosa Ornament i zbrodnia. Eseje wybrane to jedna z najnowszych publikacji warszawskiego Centrum Architektury wydana w serii Fundamenty we współpracy z Biurem Wystaw Artystycznych Galerią Miejską w Tarnowie. Stanowi zarazem pierwszą polskojęzyczną antologię esejów austriackiego architekta i teoretyka. Antologię długo wyczekiwaną, rekompensującą dotkliwy brak polskich tłumaczeń pism tego wpływowego twórcy, uważanego za prekursora europejskiego modernizmu. Z ogromną przyjemnością sięgnąłem zatem po świeżo wydaną książkę i nie zawiodłem się. Wydawcy dokonali wyboru 30 tekstów architekta, powstałych między 1897 a 1931 rokiem, ukazując w interesujący sposób ewolucję poglądów Loosa. Omawiana publikacja zainteresuje z pewnością wszystkich, którzy poszukują lektury ambitnej a zarazem przyjemnej. Błyskotliwość analiz i porównań przywoływanych przez Loosa oraz jego bezbłędne, zabarwione ironią poczucie humoru sprawiają, że eseje architekta w znaczący sposób odbiegają od sztampowych, śmiertelnie poważnych traktatów teoretycznych z dziedziny architektury. Głębokiemu osadzeniu w życiowym doświadczeniu zawdzięczamy natomiast niezwykłą bezpośredniość i sugestywność przekazu formułowanego przez Loosa.

Drogę poprzez meandry myśli architekta uprzyjemniają jego zaskakujące poglądy wyrażone w formie interesujących anegdot. „Grecka waza jest tak samo piękna jak maszyna czy rower” – stwierdzenie to może brzmieć znajomo. Moglibyśmy pomyśleć, że wyszło z ust umiarkowanie wojowniczego futurysty, próbującego „dogadać się” z konserwatywnym historykiem sztuki. Mamy tymczasem do czynienia z wypowiedzią Adolfa Loosa z 1898 roku! Warto przywołać jeszcze kilka innych przykładów zaskakujących poglądów architekta. Adolf Loos ogłosił XIX wiek stuleciem hydraulików, uznając wzrost zużycia wody i wynikającą z niego poprawę w dziedzinie higieny za miernik postępu gospodarczego. Poziom kultury w danym państwie mierzyć pragnął natomiast ilością napisów umieszczanych spontanicznie w toaletach publicznych. Czy traktował te stwierdzenia zupełnie poważnie? Z pewnością zostały one obliczone na wywołanie konkretnego efektu retorycznego. Liczne przerysowania pełnią jasno określoną funkcję: aktywizują odbiorcę, przekonując zarazem o znaczeniu zjawisk omawianych przez architekta.

Warto dodać, że architektura nie stanowi bynajmniej jedynego przedmiotu zainteresowania austriackiego teoretyka. W antologii odnaleźć można teksty poświęcone modzie, kulinariom czy też szeroko pojętemu życiu społecznemu. Najwięcej miejsca poświęcił Loos problematyce współczesnego mieszkania, nie ograniczając się bynajmniej do kwestii czysto architektonicznych. Mieszkanie traktował przede wszystkim jako przestrzeń życiową człowieka. Poddawał krytyce próby kreowania mieszkania jako Gesamtkunstwerku, dzieła sztuki, które raz stworzone nie podlega zmianom wprowadzanym przez zamieszkujących je ludzi. Architekt był zagorzałym przeciwnikiem historyzmu i secesji, ale także modernistycznej standaryzacji architektury. Wielokrotnie podkreślał związek uczuciowy łączący człowieka z miejscem jego zamieszkania. Zdaniem Loosa mieszkanie podlegać powinno swobodnej ewolucji, dostosowując się do bieżących potrzeb właściciela. Loos-teoretyk to przede wszystkim obrońca życiowego pragmatyzmu i racjonalizmu, osadzonego w indywidualnym doświadczeniu jednostki.

Nazwisko Loosa, nie bez starań samego architekta, na trwałe związało się z hasłem „ornament i zbrodnia”. W zasadzie powinienem napisać: „ornament to zbrodnia”, ponieważ w taki sposób odczytywana jest najczęściej myśl zawarta w słynnym eseju austriackiego teoretyka. Ornament i zbrodnia to tekst najbardziej prowokacyjny, stylizowany w subtelny sposób na wypowiedź o charakterze profetycznym. Słowa architekta brzmią dość arogancko, niemniej gdzieś pod podszewką odnajdziemy nutę humanitaryzmu, nadającego ton wielu innym esejom Loosa. Jako tekst programowy, Ornament i zbrodnia skupia jak w soczewce najważniejsze poglądy Austriaka. Architekt, choć był zagorzałym przeciwnikiem stosowania ornamentów, akceptował ich obecność w społeczeństwie, w którym przyszło mu żyć. Uważał jednak, że potrzebę stosowania ornamentów można zaakceptować jedynie warunkowo. Zdaniem architekta obfite dekorowanie przedmiotów stanowi wyróżnik niższego poziomu rozwoju społeczeństwa. Twierdził, że niektórzy spośród jego braci Austriaków, biorąc pod uwagę poziom rozwoju cywilizacyjnego, wciąż żyli w średniowieczu bądź XVIII wieku. Jeśli ornament uważał za „zbrodnię”, to działo się tak, ponieważ jego obecność stawała w sprzeczności z lansowaną przez architekta ideą oszczędności materiału i ludzkiej pracy. Po lekturze tych stwierdzeń moglibyśmy myśleć, że Loos należał do skrajnych purystów, odrzucających wszelkie życiowe udogodnienia. Nic bardziej mylnego. Architekt wielokrotne podkreślał swoje umiłowanie wyrafinowanego, opartego na prostocie i elegancji luksusu. Potępiał zmienność mód, starając się przekonać czytelnika, że przedmioty powinny być na tyle proste i starannie wykonane, aby mogły długo służyć ich posiadaczowi jako rzeczy ponadczasowo eleganckie. Dotyczy to w szczególności ubiorów, które uznawał raczej za maskę niż sposób wyrażania indywiduum.

Wiele spośród propozycji Loosa nadal zachowuje aktualność. „Na czasie” wciąż pozostają stwierdzenia dotyczące ekonomiki użytkowania przedmiotów czy też kreowania współczesnego, przyjaznego dla człowieka mieszkania. Loos-indywidualista jest wciąż na wskroś nowoczesny. Jego teorie nie zblakły, w przeciwieństwie do zmieniających się mód, które z taką pasją krytykował. Aby dowiedzieć się, dlaczego warto spożywać na śniadanie pełnowartościową, amerykańską owsiankę, spróbować zrozumieć dlaczego w opinii Loosa około 80 % kryminalistów posiada tatuaże, poznać zalety sznurowanych butów oraz niepolichromowanego mahoniowego drewna – wystarczy sięgnąć po publikację BWA w Tarnowie i Centrum Architektury. Czas poświęcony na lekturę pism Adolfa Loosa z pewnością nie będzie stracony.

Piotr Cyniak

Reklamy